Bajka szla przez gory i lasy
az doszla do bajkowego miasta
tam zatrzymala sie w Gospodzie Pod Psa Urokiem
wziela kapiel - bo znuzona byla - w wodzie z opilkami zlota
zamowila do pokoju Kir Royal i croissanty, bo chciala zeby bylo po parysku
chwile sie zdrzemnela, a potem ubrala w blekitna suknie i spryskala nieco Channel
wyszla na miasto, a tam spotkala - od razu po wyjsciu z gospody - Brzydkie Kaczatko
postanowili, ze pojda nad rzeke i troche pogadaja o zyciu
szli przez wrzosowiska otulone wieczorna mgla
kiedy doszli, okazalo sie, ze rzeka juz nie plynie, bo znuzona
ale i tak usiedli
Bajka miala pare cukierkow, a byly to kliwie pomaranczowe w czekoladzie, i poczestowala Brzydkie Kaczatko
ledwie rozpakowali lakocie, a z lasu wynurzyl sie lekko podchmielony Czerwony Kapturek, ktory najadl sie sfermentowanych czarnych jago i wygladal jak wil,
to znaczy wygladala jak wilk
cala trojka siedziala na grobli i rozprawiala o zyciu
az wylonil sie Pan Ksiezyc i zagadnal, czy oni aby wiedza, o czym mowia
bo zycie to nie jest bajka
na to dictum zgodnie sie rozesmiali, bo i bylo z czego
dobry zart, powiedziala Bajka
bardzo dobry, dodala Czerwony Kapturek
a Brzydkie Kaczatko dostalo takiej smiechawki, ze musialo wypluc kliwie, aby sie nie udlawic
dosiadla sie do nich Podksiezycowa Mgla, a rzeka zaczela plynac, z poczatku wolno, potem calkiem razno
wtedy Bajka wziela kij zawrocila rzeke, aby plynela pod gore bo tak jej sie bardziej podobalo
strzygi z poczatku podniosly rwetes, ale wkrotce sie uspokoily
cale towarzystwo postanowilo, ze uda sie do Nibylandii, aby wypic nieco likieru zywicznego, ktory dobrze robi na dusze
jak postanowili, tak zrobili
na szczescie Nibylandia byla calkiem blisko, wszystkie bary byly otwarte i cale mnostwo pijanych dzieci we mgle
poszli do swojego ulubionego pubu Pod Czerwona Latarnia, gdzie urzedowaly sredniowieczne murwy i bylo bardzo bardzo uciesznie
a likier zywiczny podawano tutaj z gozdzikami i wanilia
a zapach niosl sie nawet na ulice
siedzieli, palili blekitny tyton, spiewali, pili i tanczyli
mogliby tak przez cale zycie
Bajka nawet zapomniala, ze ma przytulny pokoj w gospodzie
w ogole nie czula znuzenia
a jak nad ranem jeszcze dolaczyl do nich Jasiek Wedrowniczek, ktory wlokl za soba rozbawiona, a jakze piekna Krolowe Sniegu, to juz bylo calkiem bajecznie
pasowo, rozowo i jak to chcial
i dacie wiare, jak to sie wszystko skonczylo
dobrze, dobrze sie skonczylo
bo bajka to nie jest zycie
viernes, 2 de octubre de 2009
Suscribirse a:
Enviar comentarios (Atom)

No hay comentarios:
Publicar un comentario