miércoles, 29 de julio de 2009

Polska, 28 July


moja ojczyzna sklada sie z lak, drzew i oczek morenowych
mozna sie tam dostac omijajac miasta, w ktorych zyja ludzie, ktorzy nasladuja bohaterow powiesci Jose Saramago
jesli juz wjechac do miasta, to o wschodzie slonca i wyjechac tuz po
kiedys mozna bylo isc do baru mlecznego na sniadanie
teraz nie mozna isc do baru mlecznego
cala moja ojczyzne mozna przejechac nie dotykajac kolami asfaltu
polne i lesne drogi poprowadza cie wszedzie, gdzie zechcesz
kaczence, zolcienie, sloneczniki
pamietamy przeciez, ze ten kolor byl pierwszym jaki pojawil sie na ziemi
nasladowal slonce
kiedys pilem wodke z przydroznym swiatkiem
na szutrowce jak sie do Swietej Lipy jedzie
opowiadalem mu o zyciu w miescie, o pieknych kobietach na nadmorskich bulwarach
wreszcie czytalem mu Lesmiana
Już czas ukochać w sadzie pustkowie bezdomne,
Ptaki niebem schorzałe i drzewa ułomne
I płot, co tyle desek w złe stracił godziny,
Że na trawę cień rzuca przejrzystej drabiny.
i tak zasnelismy
a ojczyna kolysala nas wiatrem i pohukiwaniem sow
rano utoczyla garniec miodu i przyniosla orzechow
to ogien na rozstaju rozpalilismy, aby krupnik nabral mocy
kiedy bylo gotowe zaprosilismy spracowane strachy na wroble
kiedy slonce sie przechylilo, ruszylem dalej
i tak przed zmierzchem ledwie dotarlem nad male jeziorko
od razu pomyslalem, ze ryb nalowie
a tu na lodce dziewczyna tesknie spiewa
ptaki zamilkly
i nastala wielka cisza
w

Maya, 28 July

Wicker Park
Jest taka noc jakich pelno na swiecie, co zowie się noc muzeow
Ale tutaj akurat around the coyotee
Bo tak se nazywala pierwsa galleria w tym dystrykcie, Coyotee
Taki maly festiwal sztuki, wszystkie galerie otwarte przez cala noc
Wstep wolny
Jakies przegryzki, wino
Ide z Ziggy, niby milo, ale nudno, bo Ziggy z każdym musi pogadac
Tak się promuje
Fajnie, ale troche mnie skreca od sentencji wyrzucanych jak z katjuszy
Mysle sobie, ze to swieto to nie tak, bo tak powinno być przez caly rok, a na jedna noc nie powinno się wpuszczac publiczności, obsługi, ochrony, no niech raz sobie pogadaja, poczuja się jak u siebie
Ale moja koncepcja nie przejdzie
Jest niszowa, niepraktyczna

W koncu Ziggy się gubi
A może ja się gubie
Wchodze do normalnej knajpy i kupuje kielich wina w ilości normalnej, a nie promocyjnej
Innymi slowy poczworne, bo to jest Illinois, a nie Napa Valley
Wloke się dalej, gwarno, kolorowo
Nieprzytomne ilości miernoty na sztalugach
Wchodze wreszcie do takiej malutkiej klatki, bez witryny na zewnatrz
Tylko czerwona latarnia
Pewnie pomyślałem, ze burdel ale to nie jest wazne
Schody waskie a krete jakbym był na Kazimierzu
Alchemia wejścia
Goraco, krople potu na czole, ale wloke się, choc wiadomo, ze to nie żadna galeria
Ale w koncu wspialem się na strych, a tu światło niebieskie, teatralnei kobieta przy stole
Jest i krzeslo dla mnie, które wskazuje zapraszjacym gestem
Siadam i pytam, gdzie jej obrazy, a ona, ze ja jestem jej obrazem,
Pieknie, mysle, metafizyka zaraz futryne wyrwie
Kobieta niezwyklej urody, wiec siadam, bo jednak takiego obrazu w calej dzielnicy nie zobacze
Mowi, ze mi powrozy i zada pytania i mam odpowiadac, a nie pytac
Potakuje glowa
Z daleka saczy się muzyka, cichutko, ale rozpoznaje
‘Starless and Bible Black”
Czy mógłbyś zyc bez slow
Chwile się zastanawiam mysl, ze można zyc bez wszystkiego: tylko nie bez zycia, wiec mógłbym
Nie wróżyła z kart, fusow, kryształowej kuli, reki
Tylko patrzyla mi w oczy
Będziesz słuchał milczenia i poznasz milczenie: to będzie trwalo dlugo, dłużej niż mógłbyś pomyśleć

No i to był koniec zabawy
Wziela mnie za reke i poszliśmy do kuchni
Tam stala butelka wodki w lodzie i dwa kieliszki
Lubisz najbardziej Stoliczna, powiedziala

Wtedy zacząłem się zastanawiac, bo we wróżby nie wierze
Ale ta Stoliczka
Nic jednak nie wyglowkowalem, ani wtedy w kuchni, ani potem nad ranem
Bo kto by słuchał Angielki: tak była piekna Angielka, choc urode miala raczej z Buenos
Ale akcent nie klamal

Nazajutrz pojechaliśmy razem nad jezioro, a potem odwiozlem ja na lotnisko
Metrem szybciej, no ale wiadomo, my Słowianie
Zadnej intymności, ale było zagrzebiscie, jak mowi poeta młodej fali

Pożegnaliśmy się i kiedy odchodzila, to jeszcze się odwróciła i powiedziala, glosno, bardzo glosno bo już uszla kawalek drogi:

Nie zapomnij o muzie, gdy bogowie milcza

Nawet nikt dziwnie nie spojrzał
Wszak mówiła po angielsku angielsku

Dzisiaj wiem
Była wrozka
Wiem tez, ze wróżbę można zrozumiec po czasie
Kiedy już spelniona

Nigdy wiecej jej nie spotkałem
Telefon zapisany na kopercie biletu nie odpowiadal, bo nie istniał

Ale wiem dokad poleciała
I na pewno się nie spóźniła

Dobranoc


w.

Podhalanka, 28 July

To niech będzie ta Podhalanka, bo pierwsza z brzegu,
Przylatuje do Chicago, raz jeden w zyciu przed calym zespolem i docieram do teatru
Nigdy nie podróżowałem z zespolem, bo mnie nudzili
Pic nie umieli, podróżować tez nie, poczucie humoru tak w naparstku

Docieram przerażony do teatr, bo producent ma na imie Zygmunt
A jak ktos ma na imie Zygmunt, to znaczy trzeba się mieć na baczności
Ale co tam, najbardziej się balem, ze to polska dzielnica, oslawiona polska dzielnica
Ale nie
Wczesniej pytal, czy wyjechac po mnie na lotnisko, ale powiedziałem, ze ja duzy jestem i poradze
Ale teatr zamkniety, wiec siadam na lawce, wyjmuje z walizki czesc duty free i czekam dwie godziny
No jest
O już jestes, czesc, Zygmunt


Zajety był, a obok knajpa, gdzie mnie wyslal na obiad, bo on zajety
Wtedy już wiedziałem, ze bedzie ćwiczony
Ale powliklem się na ten obiad wczesniej zobaczywszy sale
A tu Podhalanka
Wchodze to srodka i podziwiam, bo piekna stylizacja na epoke Edwarda I-ego
Stoliki nakryte cerata w kratke, sztuczne kwiatki, no cos wspaniałego
Menu wypisane na maszynie do pisania z pieczatka
Cudo
Ale to nie była stylizacja
Szefowa podchodzi i pyta czy ja od Zygmunta
I wkrotce laduje kompocik czereśniowy w szklance marki szklanka
A wkrotce puree ziemniaczane w ilościach hurtowych, świeżutkie dymiące, do tego schabowy wielkości lopaty
I mizeria ze smietana 110% tluszczu
Z kuchni glos dobiega
Kucharka do szefowej:
A jak to nasz, to ja mam bimberek i sledzika na deser

Kosmos, zupełnie jakbym wyladowal na Saturnie
Jak już zamieszkałem w teatrze i jadlem wszystko z proszku, bo Ziggy twierdzil, ze skoro robia to duze kompanie, to znaczy, ze zdrowe i najlepsze, a jak podwalone w kuchence mikrofalowej to już w ogole pychota
Wiesz, ja tam nie wymyślam, zywie się czym popadnie, ale czasami rano do Pani Halinki na jajecznice zachodziłem, bo robila jajecznice z jajek
To nie było przyjęte u Ziggy’ ego, bo taka z proszku niema cholesterolu
Jakbys była glodna i zaczela gryzc plastikowy talerz, to po smaku bys nie poznala, ze cos się zmienilo

To niby drobiazg, ale znowu nie pomyślałem, ze w tym musi być kicha
Ale na Ziggy zlego slowa nie powiem, bo dobry człowiek, ale geny go poskręcały
I tak przez trzy lata, za które jestem mu wdzieczny, a on powinien być mnie, ale tu się roznimy

Cudnie było wtedy pisac do Ciebie z prosba o tłumaczenia
Wszystkie przetrwaly i zawsze tak były grane
Reszte zrobiłem po swojemu, ale tez zarlo, mówiąc jezykiem młodzieżowym


Gdybys tam wtedy była, to pokazałbym Ci Ameryke, która Ci nawet do glowy nie przyszla
Cudowna, piekna, nasycona, emocjonalna, wrazliwa, inteligentna, latino bardziej niż latino
I jeszcze ta tajemnicza, która może na Twoje dobranoc

Ale i tak nie wszystko, bo szklany nie wytrzyma, rozsypie się jak w ostatnim rozdziale
A gdzie tam jeszcze do ostatniego rozdzialu
Wedle antycznej receptury nawet jeszcze przy perypetii nie jesteśmy, ale chorus już szeptal

Idzie ,idzie ciemnym korytarzem
Heksametr laska wybija
Nie zawracaj, nie zawracaj
Daj rzece plynac

A ja ja chciałem kijem zawrocic, głupi
A może nie taki głupi

Czym jest wrozba?

wnajw 4 i j B rodze do downtown fabryka czekolady
Kiedy przechodzisz obok , czekolada jest w powietrzu
Do jeziora z teatru Pol godziny zwawym krokiem
Kiedys Wicker Park nazywany był Polish Triangle, bo artyści utracjusze tam mieszkali
Po czym zostalo 600 galerii i teatry, polski kościół, polskie delikatesy (Witus, ile chcesz sliceow?)
No i wlasnie zamkniety Czar Podlasia jak straszny dwor, smutny jak Potęgowo za Gierka (wysłałem Ci w koncu?)
Ale towarzystwo wszedzie międzynarodowe i tutaj musiałbym jeszcze pisac i pisac, ale potem jeszcze napomkne o Podhalance, Meksykanach, Chińczykach i jeszcze jednym miejscu specjalnym, ale to bardzo potem

No i ja tam juz na pewno nie wroce, bo to wszystko jest kronika już
Zapiski iz podpolja

A teraz baw się kosmicznie w domu, gdzie Cie wychowano wyslana z kosmosu
Zazywaj pasiecznych narkotykow
Idzze do tej stolarni i pocaluj mnie w tajemnicy
O polnocy to i na pasterke mozesz się wymknąć
Ach, gdziez sa niegdysiejsze sniegi
Ale do tego krok po kroku dojdziemy
Za partytura Debussy’ ego

Love

w

Muzyka, 28 July

Kompot, mowisz
Może zgladnij do mojej Mamusi, to Ci się w glowie zakreci od kompotow i konfitur
Barek tez niczego sobie, po Tatusiu
Duzo roznych magicznych śladów
Śladów wlasnie

Chciałem usnąć na chwile, ale taniec zawirowal mi w glowie
I jeszcze spojrzałem na swoje nogi
Goraco, wiec paraduje po teatrze w pomarańczowych do kolan
Ale ja już nie mam kolan, a śladów na moich nogach wiecej niż nog
Lata upadkow i odbic z kolan, gra w pilke, ale najgorsze to po tancach

Ja pewnie opowiadałem, ale z moim tancem, to było tak, ze dlugo dlugo nie umialem tanczyc
Ograniczałem się do erotycznych przytulanek jako nastolatek
Uczyc się ani mi było w glowie
A tu pewnego dnia budze się i wiem, ze umiem tanczyc
Brednie, mysle, ale spróbowałem, ale żadne brednie to nie były
Umialem i już
Wystarczylo, ze się przyśniło

Oczywiście mowie o takich tancach imprezowych a biesiadnych
Nie o kunszcie na Twoja miare, niemowiac o jakiejkolwiek dyscyplinie
Nigdy tez nie wybierałem się na tance, bo mialbym ochote
Albo zew albo wiszenie przy barze, a jak zew, to niestety do upadłego
Bez zadnych przenosi

Nie miałem tez respektu, bo tanczylem z primabalerina Drzewieckiego
Z jego tancerkami
A wreszcie na koncercie bluesowym w USA, muzykow z wyższej polki tez nie moglem się opanwac
I nuze z tancerka z krwi i kosci, az skończyliśmy na estradzie, a boss chciał nam dac angaż
Przednia to była zabawa
Jeszcze w zeszłym roku w Toskanii na zamku strzepy ze mnie zostaly

Mowie o tym, bo jestes jedyna kobieta na swiecie, z która najpewniej nie zatańczę po swojemu
Może tak księżycowo tylko
Dotykiem i zapachem
Czort wiedziec dlaczego

Ale tez nikt nie powiedział, ze pocałunek w stolarni i tanczyc po mojemu, prawda?
Chociaz jak wyjde z celi i troche się odrestauruje, to kto wie
Ale to jest ten moment,o którym tatus mowil zanim odszedł, jakies niecale trzy lata temu, kiedy przyjechałem na obiad do Rodzicow po meczu, posiniaczony i we krwi, mowil, ze już za stary jestem na takie rzeczy, na co odparłem: Fater, ale ja fruwałem od slupka do slupka, dobrze jest
Na co Tatus zapytal, czy pamiętam jak on fruwal: a jakbym mogl nie pamiętać
Bez zgryźliwości i nalewając kielich powiedział tylko, ze jest taki dzien, kiedy przestajesz fruwac
Ja jeszcze mogę, ale już nie powinienem odbijac się z kolan, bo tam w srodku już za wiele nie ma

Uwielbiam pracowac z tancerzami
Dziewczynki z Polskiego Teatru Tanca wolaly ze mna niż z choreografem, choc ja nic nie układam
Wolaly pracowac, bo troche dwuznacznie zabrzmialo

Postanowiłem się zmknac w celi, kiedy moja ulubiona aktorka powiedziala mi w zeszłym roku, ze mam w sobie zla energie, ze mogę wiecej
Z początku tylko się wqrwilem, bo wyciągnąłem ja z niebytu, ale potem na tej plazy pomyślałem, ze mam jeden bardzo istotny defekt, ale nie wiem czy to się da naprawic, bo to jest zwierzęce, a natury wilka nie zmienisz: szczególnie gdy ma ja zmieniac wilk

Ale Twoje podroze mnie ciesza, sa jak szklanka zmrozonego mojito wypitego w oceanie, tak wlasnie, w oceanie
Ty z jednym mezczyzna do konca zycia i tak samo? Jakbym zapytal bogow, to by mnie wysmiali, a jak zapytam siebie, to się tylko uśmiecham, a Ciebie pytal nie będę
Powietrze u Ciebie miodem pachnie
O swicie na pustyni powietrze jest jak wata cukrowa
A tutaj u mnie teraz pachnie czarnym tytoniem

Ale obiecałem Czar Podlasia, bo po Cien Wiatru to sama zaprzezesz i pojedziesz
No wiec Wicker Park nie rzuca na kolana niczym szczególnym w ensie architektury
Z wyjątkiem profilu miasta idac na przestzral Milwaukee, gdzie możesz dostac jointa w Coffee on Milwaukee
Jest tez jest jednak knajpa BYO i najważniejsze, po drodze do downtown fabryka czekolady
Kiedy przechodzisz obok , czekolada jest w powietrzu
Do jeziora z teatru Pol godziny zwawym krokiem
Kiedys Wicker Park nazywany był Polish Triangle, bo artyści utracjusze tam mieszkali
Po czym zostalo 600 galerii i teatry, polski kościół, polskie delikatesy (Witus, ile chcesz sliceow?)
No i wlasnie zamkniety Czar Podlasia jak straszny dwor, smutny jak Potęgowo za Gierka (wysłałem Ci w koncu?)
Ale towarzystwo wszedzie międzynarodowe i tutaj musiałbym jeszcze pisac i pisac, ale potem jeszcze napomkne o Podhalance, Meksykanach, Chińczykach i jeszcze jednym miejscu specjalnym, ale to bardzo potem

No i ja tam juz na pewno nie wroce, bo to wszystko jest kronika już
Zapiski iz podpolja

A teraz baw się kosmicznie w domu, gdzie Cie wychowano wyslana z kosmosu
Zazywaj pasiecznych narkotykow
Idzze do tej stolarni i pocaluj mnie w tajemnicy
O polnocy to i na pasterke mozesz się wymknąć
Ach, gdziez sa niegdysiejsze sniegi
Ale do tego krok po kroku dojdziemy
Za partytura Debussy’ ego

Love

w

Father, 28 July

tak cichutko wyszperalem z szuflady
ale jak bylo, to krzycz
Mysle, ze zblizam się do konca swiata
Mgla, wieje wiatr, wysokie fale oceanu
Pachnie dzika roza
A przeciez dzika roza pachnie, kiedy ja rozgnieść w palcach
Wiem, bo zbierałem z babcia, gdy jeszcze swiat się nie koczyl
Można to było poznac na przykład po zapachu smazonych paczkow
Albo po dymie ze Sporta, którego Maniek gasil w kryształowej popielniczce
Albo po tym jak popielniczka pekla, kiedy rozpaliłem w niej ognisko
Swiat ewidentnie istniał, bo można było isc do komorki po kompot czereśniowy
Był bog bo chodzilo się na lekcje religii i tam było wyraznie mowione, ze bog jest
I to wszedzie i wszystko może
Te atrybuty uważaliśmy za przesadzone
Swiat istniał, bo naprzeciw szkoly, pod spożywczym można było kupic ołowiane żołnierzyki
Gdyby nie można było kupic olowianych żołnierzyków, to by znaczylo, ze nastąpił koniec swiata
No ale teraz koniec swiata zbliza się nieubłaganie
Ide przez wrzosowisko porośnięte jalowcami i mogloby się wydawac, ze to droga z Tupadly do Jastrzebiej Gory na przelaj
Ale nie, to nie jest ta droga
Na wysokim, skalistym, urwistym brzegu stoi kobieta w szarej sukni i czeka na mnie
Ma srebrzysto-granatowe wlosy , dlugie, bardzo dlugie
Teraz kiedy stoje przy niej już wiem
Teraz dobrze wiem
To nie jest koniec swiata, boz zadnego swiata nie było
Ona usmiecha się z pobłażaniem, ale delikatnie
Pytam ja: a jak poszedłem z Tomkiem na grochowke do baru mlecznego na Osiedlu Tysiąclecia, to tego tez nie było?
Tez nie – odpowiada
Słuchaj, to po co ja to wszystko robilem, co? Po co się smialem, plakalem, kochalem i tak dalej?
Nie wiem, tak chciałeś.
Masz papierosa? – pytam
Bez slowa wyjmuje papierosa z malego mieszka, który lezy u jej stop, zapala i podaje mi. Dobry. Prince.
Cholera, czyli papierosy były, tak?
Nie było, ale skoro prosisz, to cie czestuje.
Czy to znaczy, ze mogę cie o wszystko poprosic i ty spełnisz moje zyczenia?
Nie moge spełnić wszystkich twoich życzeń. Nie po to tutaj jestem.
No wiec po co? – bardzo dobry ten papieros.
Masz racje, ostatni smakuje tak jak pierwszy. Reszta jest bez znaczenia, zwykly głupi nalog.
A jednak, czyli był pierwszy papieros?
Nie pamiętam.
Niech to szlag. Co teraz będziemy robili?
Patrzy na mnie. Po raz pierwszy. Ma piekne oczy.
Ty tez masz piekne oczy, najpiękniejsze jakie widziałam.
To mile z twojej strony, ale powiedz, co będziemy teraz robili?
Teraz będziemy czekali az przyjedzie autobus i pojedziemy do smażalni w Jastrzębiej Gorze, gdzie twój tatus zamówił już trzy fladry na papierowych tackach, ogorki małosolne, świeżutki chleb i po kieliszku wodki.
Słuchaj, to jest fantastyczne,co mowisz, ale moj tatus nie zyje.
Odgarnia wlosy, które wiatr zarzucil jej na oczy. Teraz ona zapala papierosa i mowi tym swoim słodkim chociaz ciemnym glosem:
A co to ma do rzeczy? Ale jak nie chcesz jechac, to nie pojedziemy chociaz ja mam ochote, ale twoja wola.
Pewnie, ze chce, ale mówiłaś ze nie będziesz spełniała wszystkichmoich życzeń.
Bo nie będę. To nie bylo twoje zyczenie, ale moja propozycja. Chciałam ci zrobic niespodzianke.
Ewidentnie sytuacja mnie przerasta, ale nie mam czasu się zastanawiac bo podjeżdża stary jelcz. Wsiadamy. Kobieta kupuje dwa bilety u kierowcy. W autobusie jesteśmy jedynymi pasażerami. Siadamy z tylu, bo tam najwięcej miejsca na nogi. Ona tez jest wysoka.. Jest glosno i trzesie, ale fajnie. Dotyka delikatnie mojej reki:
Czy mogę oprzec glowe na twoim ramieniu? Jestem zmeczona, a droga jest dluga.
Zasypiamy przytuleni do siebie. Kiedy się obudze, zobaczejej wpółotwarte usta, kropelke sliny, która delikatnie scieram i slysze jej gleboki oddech pomio halasu silnika. Rzeczywscie musi być bardzo zmeczona. Zmierzcha. Zasypiam ponownie.

Nad ranem autobus zatrzymuje się w głębokim lesie. Droga szutrowa. Kierowca uśmiecha się do nas i mowi: Panie na prawo, panowie na lewo.

Jedziemy dalej. Caly czas las. Gesty. Ledwo slonce przeziera.
Daleko jeszcze?
Nie wiem.
Panie kierowco, daleko jeszcze?
Nie wiem. Ja tedy jade pierwszy raz.
No ladnie. Chciałem zapytac o mape, ale machnąłem reka, bo co mi to da skoro nie wiem, gdzie jestem.

Probuje jeszcze raz zadac podchwytliwe pytanie:
Czytałaś Mistrza i Małgorzatę?
Nie.
A jaka jest twoja ulubiona ksiazka?
Czytałam tylko jedna. Twoja. Podobala mi się. Bardzo mnie bawily fragmenty o Stockhardzie.
A jakis film? Widziałaś?
Oczywiście. Widziałam wszystkie filmy, które ty widziałeś i lubie najbardziej ten, który ty.
Czyli?
Jak to który? Aguirre, gniew bozy.
Nie dam rady z ta kobieta. Chociaz coraz bardziej ja lubie.

Autobus zatrzymuje się. Idziemy Pusty nadmorski bulwar.
Słuchaj, a jak ty masz na imie?
Nie mam imienia. Jesteśmy na miejscu.

Schodzimy po schodkach w dol. Na tarasie smażalni mój tatus, który widzac nas wstaje od stolika, na którym sa trzy porcje smazonej fladry, ogory małosolne, koszyczek z chlebem mazowieckim, sol, pieprz, serwetki. I mowi do nas uśmiechając się:

A już myślałem, ze będę musial czekac w nieskonczonosc

Buszujacy w Zbozu 28 July

pociesz Mamusie i powiedz, ze ja nie jestem zadnym zagrozeniem
po prostu jestem tylko ja, a reszta to kronika towarzyska
chociaz lepiej tego nie mow albo powiedz to wiatrowi
ja wiem, ze do tanga trzeba dwojga, ale najpiekniejsze tango jakie zrobilem w zyciu bylo dla trojga
bylabys kontenta, ale jeszcze to zobaczysz, bo tej sceny do lamusa nie oddam
a z sentymentow, to jeszcze godziny spedzane na pustej plazy miedzy Jastrzebia a Karwia
wiersze pisalem na serwetkach i zakopywalem w piasku
na pewno tam jeszcze sa
wiem gdzie i po jakim klifem
przeczytam Ci
cale wory erotyki i metafizyki
Harleya Davidsona tez pisalem na plazy, pustej, jesiennej, swinoujskiej
a zeby tam chociaz krztyna romantyzmu byla, ale nie, sama przekora
kiedys zaleglem do poznej nocy, a tu podchmielone nieco kurwy jugoslawianskie z promu wracaja
bo bylo cos takiego jak Jugoslawia
tosmy razem w pilke do rana grali, a potem pilismy zoladkowa wlasnie, bo taka w plecaku u mnie zalegala
jedna miala na imie Sonja
takie plomienne kartki pisala, nie listy, ale kartki wlasnie
a Cien Wiatru czytalas czy mam Cie wyslac do biblioteki?
jesli nie, to zaprzegaj furmanke i heja
nawet jakby do starostwa bylo jechac
a teraz Cie zostawie z Greta, tak do poobiedniej sjesty
ale jeszcze koniecznie musze powiedziec, ze jak gralismy w Chicago, w Wicker Park (taki tamtejszy Montmartre), to byla tam zamknieta knajpa, ze smutno zwisajacym szyldem
Czar Podlasia
o tym potem
Noc była pozna, a tu pukanie do drzwi
Prawda, ze hotel pod ciemna gwiazda
Otwieram drzwi – na szczescie spalem w ubraniu – a tu Greta Garbo
Wchodzi lekko, ale zdecydowanie mnie odpychając
moze nie byloby w tym nic dziwnego, ale mamy rok 1976, hotel w Suchej Beskidzkiej
siada na jedynym i niewygodnym krzesle i wcale nie zaklada elegancko na nogi na noge, ale tak po dziewczynsku je rozchyla: widac kolana i delikatny zarys ud
masz cos do picia?
Mam, ale to wodka, nie ma lodu, a nawet szklanek
Daj butelke. Papierosy mam swoje. Tylko ognia poprosze.
Zrobiłem jak chciala
Tez zapaliłem, a wtedy podala mi flaszke no i tak siedzieliśmy
Nie bardzo wiedziałem, co powiedziec, ale ona zaczela
Wiesz, dziwne to zycie, nie wiadomo, gdzie cie poniesie – pieknie wyglądała w tym ciemnym pokoju oświetlonym tylko latarnia uliczna zza okna – nie wiadomo jak skonczysz i z kim, niby wszystko jest jasne, ale nie: najpierw myślałam, ze to tylko tak w filmach jest; co o tym myslisz?
Co ja o tym mysle? Mysle ze Greta Garbo w moim pokoju w Suchej to cos nie tak, ale skoro jest to znaczy, ze wszystko jest wlasnie tak, wiec sklecam cos naprędce, żeby nie wyjsc na gbura:
Z zyciem tak jest jak z równaniem różniczkowym.
Tak, masz racje, nie pomyślałam o tym; madry z ciebie dzieciak. Zapalimy i będziemy się kochali.
Boze swiety, ja mam czternaście lat i mam się kochac z Greta Garbo, a nawet nie wiem w czym ona grala.

W lozku była swietna. Moja pierwsza kobieta. Wyszla, kiedy zasnąłem.
w

Stolarnia, 27 July

No ja widze, ze te wszystkie podlaskie sentymenty maja swoje zycie
To dobrze, ze miejsce wyzwala takie uczucia
Ja nie mam tego, albo mam inaczej, bardzo inaczej
Moim sentymentem najbardziej żywym jest to, czego jeszcze nie było
Choc jakies tam familiady na serwetkach wypisuje
Ale żebym się rozrzewnil w Dolinie Pieciu Stawow Polskich jedząc świeży bunc, to nie
Może gdyby mi nalali herbaty goralskiej U Wnuka, ale oni już takiej herbaty nie maja
Boutique, nasza ojczyzna to zeszmacony boutique
Zreszta inne ojczyzny tez, ale nie sa moje, to co mi do tego
Może tylko Bhutan, ostatni kraj na globie, gdzie reklama jest nieprzyzwoitością, może tam sa dumni
A maja z czego

Te rozprawy mam już jednak za soba, choc nie wiem jakie serwetki Ci wysyłałem, bo czasem napisze i zapomne
A kiepski ze mnie archiwista jak wiesz, choc dzisiaj wiemy, ze to w czasach swietnosci biblioteki aleksandryjskiej, to Ty mogłabyś zaprószyć ogien
Powiedzmy, ze z waniliowej cygaretki

Mój sentyment to aktorzy, to ludzie z krwi i kosci
Jeśli zrobiłbym rachunek, spis, napisal kronike, to wiesz, na wszystkich się zawiodłem
Nie żeby jakis jeden powod, cala różnorodność do dyspozycji
Mieni się kalejdoskopowym blaskiem
Siedziałem pare dni na toskańskiej plazy, dzikiej i myślałem dlaczego
Nie ma jakiejs jednej wystarczającej przyczyny
Oczywiście zastanawiałem się czy to nie ja sam jestem ta przyczyna
Ale się ułaskawiłem
Jako reżyser mam pare istotnych wad, a pierwsza to fakt, ze bogowie geniuszu poskapili, a talenty ukradłem, rzemiosła się nauczyłem
To,co wiem o sobie dzisiaj, wiedziałem już po osmiu latach pełnoletniości i zrobiłem cos, a lepiej powiedziec, ze nie zrobiłem wyciągając wnioski ostateczne
I postanowiłem zbudowac maly establishment, choc myślałem o cudownym miejscu w Graphite City
Włożyłem w to serce, dusze i cialo
Udalo się:miejsce i teatr stal sie kultowy, ale tak jak rewolucja pozera wlasne dzieci, tak świetność tego miejsca upadla jak upadaja imperia pławiąc się w samozadowoleniu i zepsuciu, lenistwie i pysze
Nie, to nie moje atrybuty

Zrobiłem, rozproszylo się, wiec postanowiłem sobie wpierw udowodnic, ze mogę wszedzie i ze wszystkimi
Udowodniłem sobie, ze tak, mogę, ze to jest już moja natura
Mam malo czasu, wiem, ale tez nie rozmienie się na drobne i dopoki nie wykonam swojej postanowionej pracy, będę na nia tracil czas
Gdybym był sportowcem, to powiedziałbym, ze interesuje mnie tylko mistrzostwo olimpijskie, ale porównanie może być zludne,bo ja zadnej konkurencji nie chce wygrywac
Ja chce, żeby ludzie nie wychodzili z moich spektakli
Nie chce żeby byli na kolanach, pisali dobrze albo przyznawali dyplomy
Ja chce i tak zrobie, żeby im bylo trudno wrócić do zycia, żeby budzili się po tygodniu i zalowali, ze teraz prysznic i sniadanie, a nie teatr

To nie jest jakis mój manifest, bo nikt poza Toba tych slow nie widział, nie słyszał
Czasem pisze do Ciebie frywolnie, ale od roku pracuje po szesnaście godzin, nie znam swiat, niedziel, czasami je zmyslam
Dla mojej Mamusi wymyślam bajeczki, żeby wiedziała, ze jestem szczesliwy, a co ja mam w głębokim powazaniu
Dlatego tez nie spotkaliśmy się w Buenos i gdzie indziej
Będę gotowy, wyjde z celi
A napiecie ustapi jak skurcz miesni

Z rzeczy praktycznych największym probleem bedzie brak menadżera
Nie dane mi było dochowac się takiego zwierzecia i tutaj już nijak nie moge dotrzec do przyczyny


Nie to, ze nie było w ogole,ale czym bardziej był, to miałem wiecej pracy, bo musialem po tej personie sprzątać, ktokolwiek to nie był
To taki gatunek, jak ktos , kto zapala papierosa, malago w ustach, nie pali, az w koncu popil spadamu na spodnie/sukienke, a on/ona zdmuchuje popiol na podloge

Wszakoż dosc już slow, ale skoro jestes na podlaskim nieboskłonie, pochyl się w pas Rodzinie ode mnie i czerp z tego skarbca, ile zdołasz

with love

w.

P.S,

A co tam, jeszcze slow pare, bo pytasz jeszcze o te pamiąteczki, świętojańskie jarmarki, Podlasia, slemienie, mundurki i kosciolki, a takoz miodziki, konfitury, katarzynki, jalowcowa, kino Dab, wesole miasteczko, pocałunek w lisim jarze

No wiec poprzestałem wydajac przyjecia w Toskanii glownie serwując bigos i o maly wlos wieksza estyme tym był zyskal niż jako reżyser, ale na szczescie przedstawienie przyćmiło bigos, ale ten i tak był serwowany po premierze: musze przyznac, ze w ciagu tygodnia uwiodłem pierwsza dame Toskanii, Łotyszkę z pochodzenia i kultywowaliśmy słowiańskie tradycje perwersji i skandalu; wstyd, ale tak było az do momentu, kiedy stwierdziłem, ze barok przechodzi w faze rokoko

Potem już tylko bigos sporadycznie, ale jaki to bigos bez prawdziwkow i dziczyzny niemowie o maggi: raz dla zupełnie niezwyklej Malajki posunąłem się do pierogow przy czym wylem w kuchni i to by było na tyle

Pocałunek w stolarnie to ja bardzo proszę, ale i niespełnionym kinem nie pogardze, a nawet nowym terminalem Barajas, zreszta cale teatrum Mundi jest do dyspozycji przy czym nie nalezy zapomniec o kosciele na wyspie pod Mikulovem i biblioteka w Pradze, a przeciez dlaczego pominąć Potęgowo (pisalem Ci o Potęgowie?) i Janowice Wielkie, czyli Miedzianki? A o fladrze z Tatusiem pisalem i koncu swiata?

A może ja powinienem już nie pisac i milczec oceanicznie

Niegdyś Diogenes spotkal boga z Olimpu, ale nie wiedział, który to, wiec grzecznie zapytal wyłuszczając, ze pamiec u niego nie tega, na co bog odrzekl mu: będziesz milczal jak ocean, kiedy zwijam wiatry. Laertios przytacza te historie i dopisuje, ze milczenie to dopust bozy.

Barajas story, 26 July

Siedze na lawce na Barajas i czekam na swój samolot
Na dugim koncu lawki dziewczynka niczego sobie
Ciekawe, co to za uroda, bo niby latynoska, ale nie latynoska
Semicka? No jednak nie, bo karnacja nie taka
Moglaby być ormianska, ale za niska, za szczupla
No to chyba hetycka, oczywiście, ze hetycka

Normalnie bym zagadal, ale dzisiaj milkliwy jestem i tylko spoglądam
Jak sztubak, a przeciez można by sobie umilic czas czekając na ten głupi samolot
Ale uparłem się i siedze
Siedze i zerkam
Było tego ze dwie godziny, az w koncu ona odwraca się do mnie i pyta, czy pojdziemy do kina
Chodzmy, mowie
No to idziemy

Siadamy w ostatnim rzedzie
Kino staroświeckie na przedmieściach, siedzenia czerwony plusz, oparcia pozłacane, wreszcie kurtyna
Tylko my i jakis pan w kapeluszu i ortalionie, gdzies w srodku
Podchodzi bileterka i pyta, czy cos podac przed seansem
Dziewczynka prosi o niebieska roze, a ja o kieliszek wodki
Mija kwadrans i pani przynosi niebieska roze (moim zdaniem lakierowana) i kieliszek wodki
Pytam, co będą grali
To, co zawsze – odpowiada

Rzeczywiście, przygasaja swiatla, rozsuwa się kurtyna, ciemno
Boje się – mowi dziewczynka i wpija mi się w ramie
Pachnie ……
Nie ma reklam
Film się nazywa „Film” musze powiedziec, interesujący
O dwojce ludzi, którzy spotykaja się na lotnisku i ida na film do kina
Troche dluzyzna, ale ciekawie grany, ale aktorow nie znam
Koniec końców okazuje się, ze to nie jest kino, tylko sad ostateczny, a bog siedzi przed ta dwojka
Ale mowilem, ze kino stare i kinematograf się zacial, a szkoda bo ciekaw byłem zakończenia
I w gruncie rzeczy podobalo mi się
Ten facet przed nami znudzil się chyba w polowie i wyszedl

My sila rzeczy tez wychodzimy
Bileterka zaprasza zawsze, kiedy tylko będziemy mieli ochote
Pytam, czy nastepnym razem będziemy mogli zobaczyc do konca
Ale patrzy na mnie dziwnie, wiec już się nie odzywam

Dziwne, byliśmy na poranku, a na dworze ciemno i pada
Pusto, calkiem pusto, ale jedzie jakas taksowka
Zatrzymuje i wsiadamy
Stary mercedes z wygodna lawa z tylu
Mowie do taksówkarza,ze do najbliższego hotelu, bo widze, ze dziewczynka zmeczona i zasypia mi na ramieniu

Jedziemy, wycieraczki nie nadazaja, bo tak leje
Opustoszale ulice, ciemno,ale w koncu zatrzymuje się przed czyms, co ma być hotelem
Proszę, żeby poczekal, a sam wychodze i pytamw recepcji czy sa wolne pokoje
Nie ma
I tak jest w kolejnych pieciu czy sześciu miejscach
Zaraz dogoni nas swit, ale zatrzymujemy się przed szacownym secesyjnym budynkiem pelnym neonow
Place za kurs, wloke za soba dziewczynke i proszę o dwa pokoje
Pytam, czy można by goracej herbaty i cos do zjedzenia
Rano – odpowiada recepcjonistka

Odprowadzam dziewczynke do pokoju
I mowie, ze rano zapukam i pojdziemy na sniadanie
Otwieram jej drzwi do pokoju i daje klucz, ale prosi żebym zatrzymal, bo mocno spi i pukając nie dobudze
Spie dosc dlugo, budze się biore prysznic i ide obudzic dziewczynke
Najpierw pukam, ale cisza, wiec otwieram drzwi
Pokoj jest pusty

Schodze do recepcji i pytam, czy ta pani z pokoju 112 wychodzila
- nie, proszę pana, dzisiaj mamy honor gościć tylko pana; sniadanie czeka; możemy podac do pokoju

time zones of eternity, 26 July

Wrocilismy z Sopotow, a tu jesien już w pelni
Mżawki i wiatr, ale jeszcze glog z Hanka na nalewke zebralem
Skrzeczala troche, ze z panienka pojechałem, ale jak miałem nie jechac

Nie wiem, czy mowilem, ale mam w wozowni taki pokoj, wcale niemaly, a przytulny
Siedze sobie wieczorem, bo na dwor psa by nie wyrzucil
A tu panienka wpada przemoknieta i pyta, czy usiąść może
No jak to mnie o przyzwolenie pytac: już pled podaje
Ach, daj spokoj, cieplo u Ciebie,ale powiedz mi czemu ty do domu nie idziesz: często w wozowni zostajesz, choc pracy nie ma
Ano chodze czasami jak przyjdzie doo berzy zajrzec, ale żeby tak, to tu mi dobrze: pojdzie się do kuchni, z ludzmi pogada, ze sluzba znaczy, narychtujemy wszystko, a i tak wystarcza na historie do smiechu i takie tam, a potem wracam i książkę czytam az zasne
A u Witolda jakas nalewka jest?
A jest i owszem pare butelek, a na co ma zaradzic?
Na frasunek
No to tylko z czarnej porzeczki
Ale sobie tez nalej
To wypiliśmy na ten frasunek, który Niemiaszki weltschmerzem nazywaja
Pewnie, ze pomoglo i rozprawialiśmy o tym i owym, ale po trzeciej szklaneczce panienka mi na sofie posnela
Pledem otulilem, a sam w fotelu się rozmoscilem i przy skapym świetle za Balzaka wziąłem, com dawno zamierzal
Az sen zmorzyl
Ale wedle czwartej panienka mnie budzi
Chodz tu do mnie, nie chce spac sama

Miesiąc może minal
Snieg skrzyl się jak niebo, a po kolana go było
Ide po kolacji do kuchni i buty otrzepujac wolam od progu
Kacper,trzeba nam wstac rano i konie zaprzęgać, Hanka prowiant trzeba naszykowac na ognisko, wszyscy rano jedziemy na sanne: az do wieczora i potem ognisko, oj spac to nie będziemy
A co mam narychtowac, co pan zyczy – pyta Hanka
Wiele pochodni pan zechce – pyta Kacper
A wy co mi tak panujecie, co to się stalo?

Co się mialo stac? Nic się nie stalo. Weselisko było w Morskim Oku na Krupówkach. Jak już wszyscy pojedli, wypili i stoczyli się do dolnej stacji kolejki na Gubałówkę, mowie:
- Natalia, pieknie grali ci Trebunie Tutki.
- Witold, Trebunie Tutki się popili i grali Twinkle Brothers
- Ale tez gorale.
- Ach ty niedzisiejszy. Glodna jestem, choc do Mc Donalda na hamburgera. A potem kopsniemy lufe i pojedziemy.
- Do nas, Natalia?
- Ach tam do nas, na narty. W przyszłość.


MORSKIE OKO

Piekne to jezioro. Stoimy w szóstym rzedzie, bo Natalii udalo się takie wejściówki kupic. Mgla jak diabli, ale na telebimach z boku pokazuja. I do tego Chopin w wykonaniu miejscowego artysty. Za serce bierze. Moderator pokazuje, gdzie były Rysy, a ponoc teraz tam jest Super Gigant Krokiew im. Roberta Mateji. Bardzo sprawnie wszystko urzadzone. Jest tez losowanie wstepu do schroniska, a tam podobno i pizza i lasagne, ale nie wygrywamy. Zjeżdżamy wiec autobusem przegubowym do miasta. Ekologicznie, na luzie, tylko scisk niemilosierny . ale w koncu nie tylko my chcieliśmy zobaczyc nature z bliska. Teraz będą przydzielane vouchery na nocleg. Nie możemy uwierzyc. Natalia az podskakuje ze szczęścia. Dostaliśmy przydzial do Hotelu Katowice w Katowicach. Cos mi to mowi, jakbym to znal.

Budze się oblany potem z zasygnietym krzykiem na ustach. Natalia glaszcze mnie po glowie
Nic się nie stalo, kochanie, to tylko sen, wszystko dobrze
Och, przestraszyłem się. A gdzie my jesteśmy?
Spij jeszcze. W Hotelu Katowice, już wszystko dobrze.
w

Mysty day, 26 July


dzien dobry
bywa tak, ze ze swiata zakurzonego, spoconego, przy podlodze
z blasku reflektorow przenikajacego przez dym
ze snu na drenianym podescie
przenosisz sie do sypialni chinskiej rozy
bierzesz herbaciana kapiel czytajac Cien Wiatru
ubierasz czarne dzinsy i swieza lniana biala koszule
w zamglonym jeszcze ogrodzie czeka sniadanie
kobieta o fiolkowych oczach i kruczych wlosach patrzy na ciebie jakby cie juz tutaj nie bylo
to tak jakby sie obawiac drugiej nocy
po sniadaniu pijesz mojito w zmrozonej szklance i zapalasz jeszcze jednego papierosa
na razie dzien wydaje sie nie miec konca
jest staranny, ale kruchy jak chinska porcelana

barajas, 20 July


tak mnie zegna KL
ludzie troche czulej
wyobraz sobie, ze Chris sie zwlokl i przyjechal ze mna
za cztery godziny bede w HK
pure biz fighting
na sniadanie lyknelismy mojito
zapalilismy po nielegalnym papierosie z przyzwoleniem legalnej muzulmanki
Chris powiedzial czysta polszczyzna: U, kurwa, always difficult to follow
na te okolicznosc zjedlismy drugie sniadanie
no i zostal z czterema kobietami i zestawem scen do zrobienia
a ja ide sie polozyc w airbusie, bo oczywiscie skitralem exit
na bialej koszuli peta mi sie zloty krawat z Einsteinem
kiss
w.

Jesien, 17 July

Jesien
Zolte wachlarze milorzabu japońskiego opadaja na dziedziniec
Liscie tulipanowca kołyszą się nieznacznie w lekkim wietrze
Jeszcze jest cieplo, bardzo cieplo
Jakby lato nie chcialo odejść
O tej porze jestem zwykle w wozowni i poleruje obicia kol
Ale teraz wyszedłem, bo wszystko już obrobione
Pani dzisiaj jedzie na proszona kolacje, wiec musi być blysk
I jest
Mógłbym poprosic o wychodne, ale lepiej wszystkiego dopilnowac
Pojde wiec do stajennego, żeby sprawdzic, co i jak
Ale i tak wiem, ze konie sa wyszykowane
Jeszcze tylko przyjdzie mi pochodnie przyprawic
Wieczorem, jak Pani już pojedzie, Hanka zawola mnie na kolacje
Przy niedzieli będzie rosol , kaplony i swieze ciasto, a i butelka wina się znajdzie
Wszystkich nas siedmioro służby, a Pani sama jedna i dba o nas
Czasami nawet zejdzie wieczorem do kuchni i zapyta, czy czego nie trzeba
Piekna kobieta jest, ale smutek ma taki w oczach, ze az zal
Ma dwadzieścia siedem wiosen i jeszcze sama
Ale dzisiaj do kawalera jedzie, z dobrej rodziny, ale ja to go nie bardzo lubie
Szykowny, a jakze, ale żeby miał za duzo oleju w glowie, to nie
A nasza Pani rozumna i w dobrych szkolach uczona
A temu tylko polowania i kasyna w glowie
Ale co ma być sama
Tutaj na kresach nie ma co przebierac
U mnie piaty krzyżyk na karku, a kobiety nie znalazłem
Dobrze mi tutaj i już
Jak roboty nie ma, to Pani do biblioteki zajsc mi pozwoli
A raz to nawet koniaku sama nalala i z pol nocy rozprawialiśmy o Stendhalu
Malo tego
Kiedy do miasta do teatru jechala na Moliera, to kazala mi się sprawic i moglem usiąść obok niej
Kiepska to byla sztuka, zle wystawiona, bez smaku, ale dumny byłem
A tu po pierwszym akcie Pani mowi, ze wychodzimy, ze pojedziemy na miasto do restauracji
Mnie to się w glowie zakręciło jak mnie pociągnęła za soba
Srebra, kandelabry, sorbety, a ona ze mna siedzi
Zamykali już, a ona nic tylko rozmawiac chce
A wyglądała tak, ze najpiekniejsza ksiezniczka by zbladla
Wstydu nie przyniosłem, bo ogładę mam, bo ojciec uczyl, ze jak pojde na służbę, to mam wszystko wiedziec
Ale żeby tak, to kto by pomyślał
Kiedy wracaliśmy kazala woznicy szybciej i szybciej, kok starannie upiety rozpuściła i sliczna główkę na zewnatrz, a wlosy płonęły na ponowiu
I krzyczy do mnie, ze czworki koni trzeba
A u nas dwa w zaprzegu
W lesie kazala konie wstrzymac i wysiąść
Pyta mnie czy slysze jaka cisza
A jak miałem nie słyszeć
Potem dlaczego się nie ożeniłem
To mowie: Abo mi zle samemu, Panienko
Bo do Pani tak mówiliśmy, choc dwadzieścia siedem wiosen, to i sierota i panna
Cos tam się w krzakach poruszylo , a ona do mnie calym cialem przylgnela, pytajac, co to, co to
To lis tylko, ale mnie mrowienie przeszlo od tej bliskości
Nie, żebym kobiet nie dotykal, bo jak się chodzilo do oberzy, to było az nadto i chetnie suknie podkasywaly
Ale to nie było to samo, nic a nic
Ze dwa dni chodziłem jak pijany
Teraz jednak piekne pazdziernikowe popołudnie
A tamto było dawno, ze dwa lata zeszly
Mysle tak i mysle, wspominam sobie az zasnąłem
Hanka mnie budzi szturchając
Dobra kobieta, ale zrzędliwa
Budzi się i to już, z Panienka pojedziesz, a jak wygladasz, poczwaro
No to wloke się do siebie, a w kamerliku znajduje świeżutki paryski smoking
Koszule biala z jedwabiu i walize w całości spakowana
Nie ma czasu na myslenie, wiec rychlo się oporządzam i czekam
Ale z pospiechu brzytwa się zaciąłem, wiec delikatnie lisc milorzabu przykładam
Patrze, a tu woznica czwórkę koni do powozu przyprowadza
- ty, Witold, to się w czepku urodziłeś: wygladasz jak się patrzy; stary jestes, to może Panienka cie na swata bierze, ale troche nie uchodzi żeby wozowy do takich zaszczytow stawal
- ty, Kacper, koni pilnuj i zaprzegaj po bozemu; sam nie wiem co to za mecyja

Wiec była to mecyja nie lada bowiem Panienka przyszla w takiej czarnej sukience, może do pol lydki
Z wlosami rozpuszczonymi, a miala krucze i na ramiona
Zadnej biżuterii
Kazala Kacprowi załadować walizy i moja przy okazji i wtedy spojrzał na mnie spode lba
Do mnie w ogole się nie zwracala
Ani glosem ani spojrzeniem

Teraz, kiedy już moglem się już przebrac w dżinsy i biala koszule i kiedy siedzimy na molo w Sopocie obgryzając dwie polowki kurczaka z tacki popijając kiepskim winem prosto z butelki, teraz się zastanawiam, czy to mialo sens, wiec grzecznie pytam

- Panienko, abo nam tam zle było? Było jechac taki szmat drogi?
- Oj, Witold, ty niedzisiejszy jestes. To tylko na niedziele, zabawimy się, przewaletujemy u Hanki i wrocimy
- To dobrze, bo troche się martwilem

16 July

Toskania jest prowincja
piekna prowincja zamieszkala przez snobow i artystow, ktorym sie wydaje, ze sa artystami
jest zapyziala i pelna blichtru
moze Buenos
moze genius loci pozwoli mi tam czarowac
niech bedzie
magic deal
w

12 July

to nie burza za oknem
to burza mozgow
siedzimy wokol zmrozonej Wyborowej
i zastanawiamy sie, gdzie mamy poniesc nasz
gdzie mu dac skrzydla
jeszcze dzisiaj nie musimy decydowac, jeszcze nie czas
ale zrobilem sobie rachunek sumienia, a raczej pamieci i musze powiedziec, ze najlepsz publinosc spotkalem w USA
jak rowniez najlepsza krytyke
sam sobie musze przyznac, ze czulem sie tam swietnie i nijakich utrapien amerykanskich nie przezywalem
ale to tylko konstatacja, bo o to mnie dzieciaki zapytaly
jednak tam nie bedzie naszego portu macierzystego, choc w pewnym czasie juz bylem bliski takiej decyzji
moj producent zaczal marudzic za duzo i juz prawie mi pisal scenariusze, wiec posprzatalem i do widzenia
no wiec wychyle kielicha i dam pytaniu pozyc
tymczasem dziewczynka rzucila pomysl Bratyslawy
od razu mowie NIE, ale swoje racja miala
nie bede zanudzal
bladz po celtyckich legendach
monsunowy
w

11 July

Zwykly nocny klub w zaplutej dzielnicy
Pianista gra bohomazy
Znuzone motyle nocy oblepiaja bar
Barman leje w zwolnionym tempie
Wydaje się, za zamrozona wodka zatrzymuje się w pol drogi
Nikt się mna nie zajmuje
Biora swoja szklanke i siadam przy stoliku
Zapalam papierosa z czarnym tytoniem
Mocniejszy, żeby nie usnąć
Mija pol godziny nieskończoności
Dosiada się kobieta
Jest ladna, ma podkrążone oczy, dopiero co poprawila makijaż
Na jej ustach już blaka się pytanie, zaproszenie, rutynowe postawisz mi drinka?
Jednak uprzedzam ja, nie darmo wypaliłem trzy Partagasy
Postaw mi wodke, podwojna
Patrzy na mnie z roztargnieniem, ale po chwili wstaje, idzie do baru i przynosi dwie szklanki i zmrozona butelke
Nalewa
Pijemy w milczeniu
Znowu nalewa
Bat jestes, biali tu nie przychodza –mowi
Jestem bat – odpowiadam
Masz pieniadze czy przyszedłeś popatrzeć?
Która jest godzina?
Czwarta. Przeciez masz zegarek.
Mija kolejne pol godziny, mniej wiecej
Słuchaj, nie mogę tu tak z toba siedzieć, nie placa mi za to.
To zbieraj się.
Nie mogę, tylko na miejscu. U gory sa pokoje.
Zbieraj się, mowie.
Musisz to załatwić z barmanem jeżeli chcesz tak.
Wrzuc cos na siebie, a ja załatwię.
Poszla, a ja podszedłem do barmana wczesniej pakujac do kieszeni niedokonczzona flaszke. Pytam go jak ona ma na imie. Jasmin.
Swietnie. Wychodzimy.
Gdzie i na jak dlugo?
Nie wiem, ale to nie twoja sprawa. Zapłacę za wodke, chociaz to ona miala stawiac.
Musisz zapłacić za dziewczyne.
Place za wodke.
Klade na blacie stowe zielonych. Pieprzony Chinczyk patrzy na zegarek i mowi, ze wystarczy, wiec zabieram stowe i klade dwadzieścia powtarzając, ze place za wodke. Jasmin, która nie jest Jasmin,ale niech tak będzie schodzi po schodach i staje w pewnym oddaleniu. Proszę o piec butelek wodki. Niechętnie, ale stawia na barze. Daje mu stowe, biore dziewczyne za reke i wychodzimy. Wodka zostaje.
Dokad idziemy? – pyta
Na plaze. Zobaczyc wschod słońca.
A ty normalny jestes?
Dobre pytanie, mysle.
Potem, kiedy siedzimy przy sniadaniu, po policzku splywa jej lza. Pochyla glowe i mowi:
Przepraszam.

6 July

wybierz sie do Southend
idz na molo
szczegolnie we mgle jest urokliwe
lub o swicie
uzdrowiskowy
w

Potegowo, 6 July

byl rok 1976
wlasnie Sejm uchwalił poprawki do konstytucji o przewodniej roli PZPR i sojuszu z ZSRR, co jakos szczegolnie nie wplynelo na historie dnia
przyjechalismy do Potegowa
normalnie do Potegowa jezdzi sie we wrzesniu na rydze, ale to byl luty
dworzec PKP spelnil wszystkie nasze oczekiwania
Henry Miller bylby zachwycony
spodziewalismy sie, ze bedzie na nas czekala Ewa Ciszewska, a tu w poczekalni Hania Izdebska, zziebnieta czegos, a przeciez jasno bylo powiedziane, ze opoznienie moze sie zwiekszyc lum zmniejszyc - niepotrzebne skreslic
miala na sobie jakis kozuch furmanski, butelke wodki i sledziki swiezutkie opakowane w rownie swiezutka Trybune Ludu, ktora spod pachnacego oleju donosila o premierze Pierwszego Dnia Wolnosci Kruczkowskiego w Teatrze na Woli
spozylismy to wszystko w nalezytym porzadku pod bacznym spojrzeniem funcjonariusza Sluzby Ochrony Kolei, ktory pilnowal, zebysmy brudnych buciorow nie kladli na lawke
lawki stanowily mienie spoleczne i czestokroc spelnialy role greckiej agory, ktora byla kolebka demokracji ludowej
posiliwszy sie zamierzalismy umyc rece w cieplej wodzie, ale szalet byl w modernizacji
z poczatku pomyslelismy o taksowce, ale Pan Zenek wlasnie konczyl prace i powiedzial, ze nigdzie nie pojedzie
przekupic zlotowe nie bylo latwo, ale w koncu paczka kawy z komisu we Wrzeszczu zalatwila sprawe
w schludnej Warszawie nie dzialalo ogrzewanie, ale to tylko trzy kilometry
Hania oznajmila, ze mieszkamy w kwaterze prywatnej, ze sa dwa pokoje, lazienka na korytarzu i ze kuchnia do dyspozycji, i ze wegiel jest i mozna grzac i gotowac
innych gosci nie bylo
pieknie bylo w tym Potegowie, gralismy w kanaste, w tysiaca i chodzilismy na dlugie zimowe spacery az przyjechal z Sopotow narzeczony Hani, to mozna juz bylo grac w brydza albo w chowanego w lesie
nie pamietam jak mial na imie narzeczony Hani, ale to chyba dlatego, ze nie zwracala sie do niego po imieniu
co innego moja dziewczyna, Ania jej bylo
no i nie byla moja dziewczyna; pozyczylem od kumpla
fajna laska, corka badylarzy, szykowna, a jakze; troche te szpilki przeszkadzaly jej w spacerach, wiec nie chodzila
zostawala na kwaterze i robila sobie makijaz jak sie patrzy
trzeba powiedziec, ze narzeczony Hani mial bryke jak sie patrzy
fiat 125p, yellow bahama, moc silnika 1500cm3, z kocykiem na tylnim siedzeniu, jamniczkiem, ktory ruszal lebkiem i rozancem zawieszonym na lusterku
jezdzilismy nim na dancingi do Slupska
orkiestra niczego sobie, ale chyba nie zdawali sobie ze w tym roku The Eagles nagrali Hotel California, nie, nawet na pewno nie zdawali sobie sprawy
ale Jurka Polomskiego i Marysie Koterbska to, co tylko sie zechcialo
w ramach biletu wstepu byla poloweczka na stol i niesmiertelny sledz po japonsku
na kratkowanych plastikowych obrusach byla tez szklaneczka z paluszkami slonymi i sztuczny gozdzik
bardzo to staranne wszystko i obsluga mila, bo jak sie tylko troche podplacilo, to i stol przetarli po schabowym z kapusta, co za dnia stanowilo specjalnosc zakladu
ja to sie z bufetowa zaprzyjaznilem, na co Ania krzywym okiem patrzyla, nie zeby zazdrosna byla, ale dla porzadku
ale Halinka spod lady mi lala i gadalismy o tym i owym, bo jakos do tanca nie bylo mi spieszno, jesli pamietam perkusja mi nie pasowala
raz w niedziele to pojechalismy do Slupska na Zaklete Rewiry, bo w telewizji to tylko Zaczarowany Olowek nadawal sie do ogladania
nie tak, zebysmy telewizor mieli w pokoju, ale swietlica byla
po trzech tygodniach zimowiska wrocilismy do Wrzeszcza
Hania wykopala narzeczonego, bo samochod juz nie byl potrzebny
ja upchalem wypozyczona dziewczyne do pociagu do Katowic i poszlismy do Tonci
a tam stol zastawiony, na sniadanie frankfuterki, a do kawy jagodzianki
wieczorami jezdzilismy do Sopotu
Hania naciagac narzeczonych, a ja stacje dalej do burdelu w Kamiennym Potoku
bo mielismy romantyczne natury, a z drugiej strony przyzwoitosc, bo Hania nigdy do Tonci narzeczonego nie sciagnela, a ja zadnej kurwy
ta Ania to mi po latach zdjecie z Potegowa przyslala:

4 July


zgas swiatlo, zgas wszystkie swiatla nocy
- przebacz latarnikom, przebacz kurtyzanom
- chodz, chodz pojdziemy ulica ktorej nie ma
- pukaj do bram, moze ktos otworzy
- ale zamknij zamknij oczy, niech nas nie widza
- a ty zapisz usmiech na murze, niech nas zapamieta
- pojdziemy do Paryza, tam sa pola, gdzie sie tanczy
- tak, chodzmy do Paryza, zeby tylko nikt nie widzial
- przebacz, przebacz wszystkim
- a ty nie placz, nie wszystko jeszcze sie stalo

4 July

powiedz, gdzie tanczysz w Londynie
nie przepadam za tym miastem, ale znam
no, nie caly, bo to nie Wieden
byl taki bar na przedmiesciach
gdzie spiewala dziewczynka
tak urzekajaco, ze plynelismy do rana
i na tym Londyn mogl sie dla mnie konczyc
rozmyl sie wlasnie
sultanski
w

Cardiff czy Bristol?
ja anglosasow wkladam do woreczka na lod i rozpuszcam w Wyborowej
flyer poprosze
w

4 July

dzien dobry
mam nadzieje, ze Twoja misja londynska przebiega bez zaklocen
ja dzisiaj na chwile do sultanatu, choc to nie jest miejsce dla mnie, bo drinkiem mnie nie poczestuja
chociaz jak Allah nie patrzy, to nie gardza
zobaczymy, poszperamy
lof
w

PLAYA, 3 July




cwiczenia na plazy maja swoj urok
warunkiem niezbywalnym jest pusta plaza
na szczescie swiat jeszcze ma ich sporo
mozna mowic rozne rzeczy, ale daje to poczucie wolnosci
prawdziwa lekkosc bytu
a zanuzenie sie w wodzie po zmaganiach z cialem, to juz balsam
oczywiscie ma to tez techniczny walor, bo po piasku podloga teatralna wydaje sie powietrzem
stapa sie jak po chmurach
slonce tez daje miare cienia jak reflektor
jak dojdziemy do chodzenia po wodzie, dam Ci znac
a jak zostane Latino, to znaczy ze to juz nastepne zycie
with heart 4 U
w

2 July 2009

dobry wieczor
pracowałem siedemnaście godzin bez przerwy
wkrotce pierwszy kur zapieje
i lekko kreci mi się w glowie ze zmeczenia
nie mam zbyt wiele czasu na sen
a i tak nie wiem, czy zapuka do moich drzwi
bogiem a prawda tak jest od trzech miesięcy z przerwami na przyjemosci
rozkoszne, to prawda
wole nie pytac swojego organizmu, ile jeszcze wytrzyma, bo nie będę gadal ze starym matolem
ja wiem, ze moje zapiski sa kolorowe, bo zycie jest wielobarwne, a i praca również
mysle, ze mógłbym jeszcze dołożyć dopia z godzine może dwie na dobe
ale tez mysle, ze dwie chetnie bym odpuścił
stara sapiaca lokomotywa
i pot z niej splywa
slady takiego zywota sa na mnie coraz bardziej widoczne, ale ludzi to ode mnie nie odpycha, a wrecz przeciwnie
to zabawne, bo jak jest pewna swoboda w pracy, to traktuja mnie jak młodzieniaszka, ale sa momenty kiedy siadaja jak wedle starego debu i słuchają opowieści lubo tez pijemy wodke i mamy plany na zycie, ale nie pijackie, bo jeśli ich posłuchać, to az radosc wzbiera, ze takich ludzi się spotkalo
a jeśli już jesteśmy przy alkoholu, to nikt nigdy w tym roku się nie upil, co mnie bardzo cieszy, bo jak przypomne sobie polskie pijackie belkoty, to az żałość bierze
ale, żeby oddac sprawiedliwość ojczyznie, to daleko nam do czołówki swiatowej
tyle, ze ci artyści, o tego nikt nie przebije, bo polski narabany aktor robi wielka reforme teatru, a nastepnego dnia ma tylko EXIT w glowie

jest tez u nas pewien rytual, nikt o nim nigdy nie mowi, ale jest
bo kazdy z nas pozostawil za soba jakas czesc zycia
to widac, jak się odchodzi od ekranu, jakies zafrasowanie
wtedy delikwenta bierze się do roboty, chocby jej nie było
kiedys widziałem, ze Chris patrzy na mnie podejrzliwie, bo cos tam ciezkiego przeczytałem, to wlazl na drabine i jak rąbnął z niej na ziemie, to zaraz miałem co robic
takie male odlamki zycia
godne uwagi i godne podziwu
wreszcie nam samym przywracjace godność

ja już nie wiem, jak powiedziec, ze dzieciaki tutaj się przywlokły przez jakies dwie Polski, a EeWay w drzwiach powiedziala plynna polszczyzna prosto z google: ty się, kurwa,nie ruchaj
oczywiście jest roznica pomiedzy ruchaniem i wzruszaniem, ale nie przesadzajmy, choc ja osobiście nie wiem jak to połączyć
ale dla porządku nie ruchalem, ale się wzruszyłem

a teraz dla porządku nie pojde spac
i zrobie dla wszystkich jajka po wiedeńsku
troche Europy, no nie
ma się te kulture
tylko znowu się nie ma jajek
o szczypiorku nie wspomne
ale jajca skitram, a wodorosty sa pyszne i zielone

najważniejsze dobrze zaczac dzien i dobrze skończyć dzien
tylko premier Miller miał inne wyobrażenie

słodkie poranne nieco zasolone

w

30 January 2009

matko boska podlaska
jak to ja mialbym Ciebie czekac na dworcu w Graphite skoro ja tego miasta w tym roku nie widzialem
a i owszem piekny byl wtedy poranek, przyproszony blekitem metalicznych roz
a w ogole ten najbrzydszy na swiecie dworzec jest po brzegi wypelniony legendami
pare Ci opowiem, kiedy sie spotkamy
no bo przeciez gdzies kiedys
jesli bogowie pozwola
moze zobaczysz moj spektakl i moze zatanczymy
nie jakies tango, tylko takie Tornero, stojac w miejscu
a niech kosmos sie obraca i wybucha
archiwum, mowisz, szkoda
no szkoda
moze gdzies na Olimpie maja, a ja tam mam chody
chca mnie dorwac, bo im sztuki brakuje w Hadesie
spij sobie w tym sloncu
moze Cie delikatnie musne przelatujac
ale jesli jestes juz w Sztokholmie, to tam nie moja droga
dobranoc, Agnieszko
dworcowy
w

29 January 2009

Scenariusze były w kolorze zlotym
Szaty z aksamitu
Kroki ciche, coraz bardziej ciche
Konie dzikie
Ksiegi mialy smak utartego maku
Pochodnie dopalaly się skwierczac melodie
Bajki pisaly się same
Kaplony zamienialy się w rosol bez szemrania
Przyszłości umieraly w sama pore
Ptaki smakowaly jak obloki
Tafla lodu na jeziorze była niebieska
Lunety oddalaly horyzont, ale delikatnie
Smoki nie mialy sily istniec
Milosc była na każdym kroku
W barach serwowano poniedziałki
Nie wystarczylo zamknąć oczu
Bo nie można było ich otworzyc