jueves, 15 de octubre de 2009

LIST DO MNIE

Kochana Coreczko,
Ty Mamusi powiedz, ze ja tu wszystko urzadzam. Prawda, ze z Michalem
troche pijemy i bywa, ze tanczymy na stole, ale jak przyjdzie, to porzadek bedzie.
Tylko jeszcze musze krzewy i roze owinac na zime,
co by nie pomarzly. A juz mysla o Leszku to ogorki kisimy i bimber pedzimy.
Chcialem mu nawet jakis samochod kupic, ale tutaj z tym nie jest latwo,
bo taki Lexus to wymieka przy moich skrzydlach, wiec zaden bajer.
No moze cos znajde, ale technologicznie nie jest latwo.

Teraz pisze na predce, bo ide do uli, zeby wziac wosk pszczeli
bo przeciez Andrzejki sie zblizaja. Michal polecial do miasta bo ma powazna
rozmowe z takim facetem, co sie Nicolas Cage nazywa. On tu
na chwile tylko przyjechal, ale ma jakis problem, a i Michal mowil, ze cos tam zle
udaje w jakims miescie aniolow, no i chce mu podpowiedziec, zeby moze
zrezygnowal z tego krowiego spojrzenia, bo skonczy jak Bogus Linda.
Michal ma dobre serce, ale teraz wszystko na mojej glowie, bo Ty nawet
nie wiesz, co to odlac wosk na knot. Ach, Ty zawsze bylas taka inna,
ale jak tu przyjedziesz, to mamy boska stodole i drewutnie, no mowie Ci coreczko,
bedziesz zachwycona, bo tam na Ciebie niespodzianka
bedzie czekala, ale to jest inny rozdzial. Kto wie, czy nie ostatni.

Tylko, Duszyczko, powiedz Mamusi, zeby sie nie martwila i nic a nic
i nie musicie sie spieszyc, bo ja tu wiele rzeczy musze jeszcze urzadzic,
jak trzeba. Ale jak juz sie wybierzecie, to przywiezcie cos z domowej
spizarni, cokolwiek.
Caluje
Tato

No hay comentarios:

Publicar un comentario