kiedy przyszedlem do raju sytuacja wydala mi sie dramatyczna
bylem zmarzniety, bo trzy dni lezalem w lodowce, ludzie sa bezduszni
a tu niedziela i wszystko pozamykane
na ulicach pusto, zywej duszy nie uswiadczysz
a chcialem kupic jakies dzinsy i normalne buy, bo wsadzili mnie w garnitur i czarne niewygodne obuwie
na szczescie jakis dobry czlowiek wepchnal do pudla flaszke, a w wewnetrznej kieszeni marynarki byla prawie pelna paczka fajek, ktora umknela uwadze lapiducha
usiadlem na krawezniku i uraczylem sie tym, co bylo
siedzialem tak z godzine, a tu patrze idzie zupelnie niebianska kobieta, obcisle dzinsy w nieskazitelnym indygo, bluzeczka z dekoltem, dlugie wlosy w kolorze srebrno-granatowym
wstaje, mowie pochwalony na wszelki wypadek i przedstawiam sie
ona patrzy na mnie jakos tak mgliscie i glosem anielskim
a kolega na jaka okolicznosc sie tak wystroil
no to tlumacze jak komus dobremu, ze tak mnie ubrali i wlasnie chcialem zapytac o jakis butik czy cos takiego, a ona na to, ze niedziela i wszystko zamkniete
to smutno konstatuje, ze poczekam do jutra, a tu slysze, ze jutra nie ma i nie bedzie
zeswirowana, mysle, ale sliczna, wiec pytam czy aby jakis hotel jest w poblizu
tak, jest jeden hotel za rogiem, ale mozesz pojsc ze mna, mam duze mieszkanie
nie jest zle, pomyslalem
szlismy bardzo bardzo dlugo i widac bylo, ze mieszka w eleganckiej dzielnicy i faktycznie willa jak sie patrzy, z basenem i ogrod wypieszczony, cacko
pokazala, gdzie lazienka zaznaczajac, ze do mojej wylacznej dyspozycji, bo ona ma swoja na pietrze
a to jest twoj pokoj, rozgosc sie, a ja znajde ci jakies normalne ciuchy i zrobie cos do zarcia
no jestem w raju, to pewne
rzeczywiscie piec minut nie minelo i dostalem czarne dzinsy kenzo, biala lniana koszule, moje ulubione wysokie buty altamy, bielizne, kosmetyczke, bajka
wzialem prysznic, przebralem sie, a na stole pumpernikiel, jajecznica na szynce, smazone rydze i bialy serek z rzodkiewka, no i zmrozony absolut i dwa kieliszki
jedlismy, pilismy i rozmawialismy i wcale nie taka zeswirowana, bo pogadalo sie o nowej fali w kinie, troche o antropologii i funcjonalizmie Malinowskiego, a wreszcie o pop kulturze
a na koniec pytam jak tu jest skoro mam zabawic jakis czas i czym ona sie zajmuje, bo widze, ze zajecie intratne
wiesz tu jest troche nudno, bo ludzi nie ma i wszystko pozamykane, mozna pojechac za miasto, ale tam tylko laki, laki i laki zielone, a ja coz, ja jestem bogiem wszechmogacym, wiec zajecie takie sobie
boze ty moj, pomyslalem, czy ja zawsze musze miec takiego pecha
kochalismy sie cala niedziele i tak juz bedzie zawsze i zawsze z nia, bo pierwsze przykazanie mowi: nie bedziesz mial innych bogow przede mna
jueves, 15 de octubre de 2009
Suscribirse a:
Enviar comentarios (Atom)

No hay comentarios:
Publicar un comentario