miércoles, 29 de julio de 2009

time zones of eternity, 26 July

Wrocilismy z Sopotow, a tu jesien już w pelni
Mżawki i wiatr, ale jeszcze glog z Hanka na nalewke zebralem
Skrzeczala troche, ze z panienka pojechałem, ale jak miałem nie jechac

Nie wiem, czy mowilem, ale mam w wozowni taki pokoj, wcale niemaly, a przytulny
Siedze sobie wieczorem, bo na dwor psa by nie wyrzucil
A tu panienka wpada przemoknieta i pyta, czy usiąść może
No jak to mnie o przyzwolenie pytac: już pled podaje
Ach, daj spokoj, cieplo u Ciebie,ale powiedz mi czemu ty do domu nie idziesz: często w wozowni zostajesz, choc pracy nie ma
Ano chodze czasami jak przyjdzie doo berzy zajrzec, ale żeby tak, to tu mi dobrze: pojdzie się do kuchni, z ludzmi pogada, ze sluzba znaczy, narychtujemy wszystko, a i tak wystarcza na historie do smiechu i takie tam, a potem wracam i książkę czytam az zasne
A u Witolda jakas nalewka jest?
A jest i owszem pare butelek, a na co ma zaradzic?
Na frasunek
No to tylko z czarnej porzeczki
Ale sobie tez nalej
To wypiliśmy na ten frasunek, który Niemiaszki weltschmerzem nazywaja
Pewnie, ze pomoglo i rozprawialiśmy o tym i owym, ale po trzeciej szklaneczce panienka mi na sofie posnela
Pledem otulilem, a sam w fotelu się rozmoscilem i przy skapym świetle za Balzaka wziąłem, com dawno zamierzal
Az sen zmorzyl
Ale wedle czwartej panienka mnie budzi
Chodz tu do mnie, nie chce spac sama

Miesiąc może minal
Snieg skrzyl się jak niebo, a po kolana go było
Ide po kolacji do kuchni i buty otrzepujac wolam od progu
Kacper,trzeba nam wstac rano i konie zaprzęgać, Hanka prowiant trzeba naszykowac na ognisko, wszyscy rano jedziemy na sanne: az do wieczora i potem ognisko, oj spac to nie będziemy
A co mam narychtowac, co pan zyczy – pyta Hanka
Wiele pochodni pan zechce – pyta Kacper
A wy co mi tak panujecie, co to się stalo?

Co się mialo stac? Nic się nie stalo. Weselisko było w Morskim Oku na Krupówkach. Jak już wszyscy pojedli, wypili i stoczyli się do dolnej stacji kolejki na Gubałówkę, mowie:
- Natalia, pieknie grali ci Trebunie Tutki.
- Witold, Trebunie Tutki się popili i grali Twinkle Brothers
- Ale tez gorale.
- Ach ty niedzisiejszy. Glodna jestem, choc do Mc Donalda na hamburgera. A potem kopsniemy lufe i pojedziemy.
- Do nas, Natalia?
- Ach tam do nas, na narty. W przyszłość.


MORSKIE OKO

Piekne to jezioro. Stoimy w szóstym rzedzie, bo Natalii udalo się takie wejściówki kupic. Mgla jak diabli, ale na telebimach z boku pokazuja. I do tego Chopin w wykonaniu miejscowego artysty. Za serce bierze. Moderator pokazuje, gdzie były Rysy, a ponoc teraz tam jest Super Gigant Krokiew im. Roberta Mateji. Bardzo sprawnie wszystko urzadzone. Jest tez losowanie wstepu do schroniska, a tam podobno i pizza i lasagne, ale nie wygrywamy. Zjeżdżamy wiec autobusem przegubowym do miasta. Ekologicznie, na luzie, tylko scisk niemilosierny . ale w koncu nie tylko my chcieliśmy zobaczyc nature z bliska. Teraz będą przydzielane vouchery na nocleg. Nie możemy uwierzyc. Natalia az podskakuje ze szczęścia. Dostaliśmy przydzial do Hotelu Katowice w Katowicach. Cos mi to mowi, jakbym to znal.

Budze się oblany potem z zasygnietym krzykiem na ustach. Natalia glaszcze mnie po glowie
Nic się nie stalo, kochanie, to tylko sen, wszystko dobrze
Och, przestraszyłem się. A gdzie my jesteśmy?
Spij jeszcze. W Hotelu Katowice, już wszystko dobrze.
w

No hay comentarios:

Publicar un comentario