miércoles, 29 de julio de 2009

Mysty day, 26 July


dzien dobry
bywa tak, ze ze swiata zakurzonego, spoconego, przy podlodze
z blasku reflektorow przenikajacego przez dym
ze snu na drenianym podescie
przenosisz sie do sypialni chinskiej rozy
bierzesz herbaciana kapiel czytajac Cien Wiatru
ubierasz czarne dzinsy i swieza lniana biala koszule
w zamglonym jeszcze ogrodzie czeka sniadanie
kobieta o fiolkowych oczach i kruczych wlosach patrzy na ciebie jakby cie juz tutaj nie bylo
to tak jakby sie obawiac drugiej nocy
po sniadaniu pijesz mojito w zmrozonej szklance i zapalasz jeszcze jednego papierosa
na razie dzien wydaje sie nie miec konca
jest staranny, ale kruchy jak chinska porcelana

No hay comentarios:

Publicar un comentario