To niech będzie ta Podhalanka, bo pierwsza z brzegu,
Przylatuje do Chicago, raz jeden w zyciu przed calym zespolem i docieram do teatru
Nigdy nie podróżowałem z zespolem, bo mnie nudzili
Pic nie umieli, podróżować tez nie, poczucie humoru tak w naparstku
Docieram przerażony do teatr, bo producent ma na imie Zygmunt
A jak ktos ma na imie Zygmunt, to znaczy trzeba się mieć na baczności
Ale co tam, najbardziej się balem, ze to polska dzielnica, oslawiona polska dzielnica
Ale nie
Wczesniej pytal, czy wyjechac po mnie na lotnisko, ale powiedziałem, ze ja duzy jestem i poradze
Ale teatr zamkniety, wiec siadam na lawce, wyjmuje z walizki czesc duty free i czekam dwie godziny
No jest
O już jestes, czesc, Zygmunt
Zajety był, a obok knajpa, gdzie mnie wyslal na obiad, bo on zajety
Wtedy już wiedziałem, ze bedzie ćwiczony
Ale powliklem się na ten obiad wczesniej zobaczywszy sale
A tu Podhalanka
Wchodze to srodka i podziwiam, bo piekna stylizacja na epoke Edwarda I-ego
Stoliki nakryte cerata w kratke, sztuczne kwiatki, no cos wspaniałego
Menu wypisane na maszynie do pisania z pieczatka
Cudo
Ale to nie była stylizacja
Szefowa podchodzi i pyta czy ja od Zygmunta
I wkrotce laduje kompocik czereśniowy w szklance marki szklanka
A wkrotce puree ziemniaczane w ilościach hurtowych, świeżutkie dymiące, do tego schabowy wielkości lopaty
I mizeria ze smietana 110% tluszczu
Z kuchni glos dobiega
Kucharka do szefowej:
A jak to nasz, to ja mam bimberek i sledzika na deser
Kosmos, zupełnie jakbym wyladowal na Saturnie
Jak już zamieszkałem w teatrze i jadlem wszystko z proszku, bo Ziggy twierdzil, ze skoro robia to duze kompanie, to znaczy, ze zdrowe i najlepsze, a jak podwalone w kuchence mikrofalowej to już w ogole pychota
Wiesz, ja tam nie wymyślam, zywie się czym popadnie, ale czasami rano do Pani Halinki na jajecznice zachodziłem, bo robila jajecznice z jajek
To nie było przyjęte u Ziggy’ ego, bo taka z proszku niema cholesterolu
Jakbys była glodna i zaczela gryzc plastikowy talerz, to po smaku bys nie poznala, ze cos się zmienilo
To niby drobiazg, ale znowu nie pomyślałem, ze w tym musi być kicha
Ale na Ziggy zlego slowa nie powiem, bo dobry człowiek, ale geny go poskręcały
I tak przez trzy lata, za które jestem mu wdzieczny, a on powinien być mnie, ale tu się roznimy
Cudnie było wtedy pisac do Ciebie z prosba o tłumaczenia
Wszystkie przetrwaly i zawsze tak były grane
Reszte zrobiłem po swojemu, ale tez zarlo, mówiąc jezykiem młodzieżowym
Gdybys tam wtedy była, to pokazałbym Ci Ameryke, która Ci nawet do glowy nie przyszla
Cudowna, piekna, nasycona, emocjonalna, wrazliwa, inteligentna, latino bardziej niż latino
I jeszcze ta tajemnicza, która może na Twoje dobranoc
Ale i tak nie wszystko, bo szklany nie wytrzyma, rozsypie się jak w ostatnim rozdziale
A gdzie tam jeszcze do ostatniego rozdzialu
Wedle antycznej receptury nawet jeszcze przy perypetii nie jesteśmy, ale chorus już szeptal
Idzie ,idzie ciemnym korytarzem
Heksametr laska wybija
Nie zawracaj, nie zawracaj
Daj rzece plynac
A ja ja chciałem kijem zawrocic, głupi
A może nie taki głupi
Czym jest wrozba?
wnajw 4 i j B rodze do downtown fabryka czekolady
Kiedy przechodzisz obok , czekolada jest w powietrzu
Do jeziora z teatru Pol godziny zwawym krokiem
Kiedys Wicker Park nazywany był Polish Triangle, bo artyści utracjusze tam mieszkali
Po czym zostalo 600 galerii i teatry, polski kościół, polskie delikatesy (Witus, ile chcesz sliceow?)
No i wlasnie zamkniety Czar Podlasia jak straszny dwor, smutny jak Potęgowo za Gierka (wysłałem Ci w koncu?)
Ale towarzystwo wszedzie międzynarodowe i tutaj musiałbym jeszcze pisac i pisac, ale potem jeszcze napomkne o Podhalance, Meksykanach, Chińczykach i jeszcze jednym miejscu specjalnym, ale to bardzo potem
No i ja tam juz na pewno nie wroce, bo to wszystko jest kronika już
Zapiski iz podpolja
A teraz baw się kosmicznie w domu, gdzie Cie wychowano wyslana z kosmosu
Zazywaj pasiecznych narkotykow
Idzze do tej stolarni i pocaluj mnie w tajemnicy
O polnocy to i na pasterke mozesz się wymknąć
Ach, gdziez sa niegdysiejsze sniegi
Ale do tego krok po kroku dojdziemy
Za partytura Debussy’ ego
Love
w
miércoles, 29 de julio de 2009
Suscribirse a:
Enviar comentarios (Atom)

No hay comentarios:
Publicar un comentario